| Mirosław Gajewski
Kojrany wczoraj i dziś
W dzisiejszej wycieczce po dziejach historycznych okolic Wilna, właściwie nie opuścimy granic stolicy. Zwiedzana miejscowość, chociaż jest odgrodzona od miasta lasami, to jednak już od dość dawna jest jednym z licznych, niedużych przedmieść Wilna. Są to Kojrany. Dzień dzisiejszy Jeżeli z Antokola pojedziemy do Nowej Wilejki, to w połowie drogi trafimy do Kojran (lit. Kairenai). Jeszcze przed kilkunastu laty Kojrany były całkiem niedużym osiedlem, zaś z powstaniem niepodległej Litwy, tuż obok wyrosła cała dzielnica prywatnych "pałacyków". Ta nowo założona dzielnica faktycznie połączyła Kojrany z Nową Wilejką. Przejeżdżając przez Kojrany w oko od razu wpadają liczne ślady dawnej świetności tego miejsca - pośród starych drzew stoją budowle dawnej architektury. Przy dróżce prowadzącej do tych zabytkowych budynków widnieje napis informujący, że wchodzimy na teren parku botanicznego należącego do Uniwersytetu Wileńskiego. Duże terytorium, na którym znajduje się park krajobrazowy, budynki dawnego dworu, klomby z rzadkimi okazami roślin, już od ponad ćwierć wieku jest w gestii wileńskiej Alma Mater. Po obejrzeniu zabytkowych budynków, krętą ścieżką wchodzimy na wzgórze, a właściwie na ogromny płaskowyż, porosły wiekowymi drzewami i poprzecinany licznymi alejami. To tu, to tam widnieje tafla wody - jest to cały szereg stawów i sadzawek połączonych niedużym strumykiem, który w końcu z szumem spada po zboczach wzgórza. Park, chociaż ma około 20 hektarów powierzchni, jest pięknie zadbany. Kojrański park krajobrazowy jest jednym z nielicznych byłych dworskich parków w okolicach Wilna, który przetrwał do naszych dni w stosunkowo dobrym stanie. Mógłby być dobrym miejscem weekendowych przechadzek dla tęskniących do łona przyrody mieszczuchów. Wyżej opisany park i kilka byłych budynków dworskich, z czego dwa murowane - stajnia i młyn, stanowią centrum byłego majątku Kojrany. Murowane budowle są zabytkami dawnej architektury. Budynek stajni powstał w I połowie XIX wieku, zaś młyn w połowie XIX wieku. Oba budynki mają cechy architektury epoki romantyzmu, są stosunkowo zadbane (stajnia jest właśnie w toku restauracji). Dzieje najdawniejsze Teraz z kolei musimy poznać przeszłość zwiedzanej miejscowości. Najstarsze dzieje Kojran gubią się we mgle minionych wieków. Na terenie późniejszych Kojran człowiek miał swe siedziby już przed półtora tysiąca lat. O tym świadczą znaleziska archeologiczne. W 1951 roku, w czasie zwykłych prac ogrodniczych, mieszkaniec Kojran na niewielkim wzgórku natrafił na ludzkie szczątki. Obok elementów szkieletu była niemała ilość dawnej broni i biżuterii. Była to mogiła zamożnej niegdyś osoby, o czym właśnie świadczy bogaty ekwipunek położony dla wyruszającego "w zaświaty". Archeolodzy stwierdzili, że owa mogiła pochodzi z IV-V w. n.e. Wnioskując można powiedzieć, że gdzieś w najbliższej okolicy musiała być starożytna osada lub, może nawet, umocniony gródek - gdzie jest cmentarz, tam musiał dawniej mieszkać człowiek. Względy geograficzne dla takiej hipotetycznej osady były na pewno sprzyjające - obok wartka rzeczka, niedaleko nieduże jezioro, a więc z wodą pitną problemów nie było. W sąsiedztwie ciągnęły się olbrzymie lasy, pełne różnorodnej zwierzyny.
Kojrany położone były na przedpolach stolicy książęcej, jakim było niegdyś Wilno. Pierwszymi właścicielami Kojran byli jacyś lokalni książęta, a później wielki książę. W średniowiecznych dokumentach wzmianek o Kojranach nie znajdziemy, gdyż prawdopodobnie były częścią składową któregoś z większych majątków - może Wirszupy (z książęcym dworkiem myśliwskim, który niegdyś był na lewym brzegu Wilii, gdzieś na pograniczu teraźniejszych Antokola i Wołokumpia) lub Rokanciszek (z umocnionym zamczyskiem na jednym ze wzgórz koło Nowej Wilejki). Jako samodzielna majętność szlachecka Kojrany wyłoniły się dopiero w połowie XVI wieku, właśnie z tego okresu pochodzi pierwsza znana wzmianka w źródłach historycznych, dotycząca naszej miejscowości. Dniem 4 września 1545 roku datuje się przywilej króla Zygmunta Starego nadający dla niejakiego Jermoły 3 służby w Kojranach. Właśnie rodzina Jermołów prawdopodobnie była na początku długiego spisu właścicieli majątku Kojrany. Jermoła władał swą majętnością przez cztery dziesięciolecia, do roku 1586. W tym roku dekretem króla Stefana Batorego, dobra Kojrany od Jermołów zostały zabrane i przysądzone dziedzictwem dla Mikołaja Kiszki, wojewody podlaskiego. Kilkanaście lat później spadkobiercy po Kiszce postanowili Kojrany sprzedać. Tak też uczyniono w 1596 roku dnia 9 października. Nowym właścicielem Kojran został Jan Isajkowski, a jego potomkowie władali tym dworem prawie sto lat. Za czasów Isajkowskich w Kojranach powstał renesansowy murowany pałacyk, którego resztki fundamentów możemy zobaczyć w parku, nad jednym ze stawów, w dobie obecnej. Pałacyk był zbudowany na przełomie XVI i XVII wieków. W 1691 roku Isajkowscy Kojrany sprzedali dla Jana Szrettera, a ten w następnym roku odsprzedał je dla ówczesnego wojewody wileńskiego Kazimierza Jana Sapiehy. Za czasów rządzenia Sapiehów, Kojrany często oddawane były w zastaw. Przez ponad pół wieku zastawnymi Kojranami przelotnie rządzili Kirkorowie, starosta inturski Michał Jan Tyzenhauz, podkomorzy bracławski Wojna, wojewoda nowogródzki Stefan Tyzenhauz, wojewodzina witebska Rachela Kryszpinowa, stolnik grodzieński Kazimierz Piętkowski, klasztor trynitarski na Antokolu, biskup żmudzki i sekretarz WKL Jan Łopaciński. Tak zastawne dobra Kojrany jedni drugim przekazywali, aż w końcu w 1764 roku Aleksander hr. Sapieha zrzekł się swych pretensji do majątku kojrańskiego przekazując go wojewodzie brzeskiemu Mikołajowi Łopacińskiemu (herbu Lubicz). Pierwsze opisy Kojran Pierwszy znany inwentarz Kojran pochodzi z I połowy XVIII wieku. W dokumencie datowanym 1730 rokiem podany jest opis ówczesnego dworu kojrańskiego - "idąc od folwarku ku pałacowi wrot dwoje, jedne novitum erygowane, drugie stare, u dziedzińca tego pałacu wschody stare, wchodząc na ganek w nim posadzka z cegieł (...) sam pałac z salkami kryty dranicami, sale kryte gontami całe potrzebujące reperacji, na tych wszystkich salach karczochy blaszane (...) około tego pałacu sadzawek pięć, tego nie mogę twierdzić jestli ryba albo nie masz. Sad, w którym są takie drzewa: jabłka, gruszki, porzeczki, cały wkoło obwiedziony parkanem (...) sklepów pod pałacem dwa murowanych z kratami żelaznymi".
Kojrański majątek liczył około 150 włók (ok. 3000 ha.) powierzchni, głównie lasu. Na jego terenie położonych było kilka niedużych wsi liczących 3-4 gospodarstwa chłopskie. Kojrańskie wsie - Werżowo (zamieszkują chłopi o nazwiskach Jankuniec, Pukszta), Gailuny (Pukszta, Czabatar, Gasiul), Paluliszki (Smoluk), Bogdany (Żołnieruk, Żabiński, Krypiec), Dworczany (Sobaczewski, Jankuniec, Dagil) i Baniszki (Rybiaka). Jak widzimy, wszystkie osiedla sa małoludne, co prawdopodobnie jest następstwem niedawnej wojny i powietrza morowego (1709 - 1711). Oprócz gospodarstwa rolnego w majątku Kojrany na rzeczce Werżówce istniał młyn, który przez długi czas dostarczał dla Wilna znakomitą pszenną mąkę, mająca pewną sławę w mieście pod nazwą "mąki kojrańskiej". Na tejże rzeczce była dworska fabryka papieru czyli papiernia, chyba jedna z najstarszych na Litwie. Najdawniejszy inwentarz tej papierni pochodzi z 1728 roku, a w nim jest ona określona przymiotnikiem "stara". Zatem już w II połowie XVII wieku Kojrany dostarczały stolicy i dalszym okolicom różnego rodzaju papier. Kojrański papier miał swój "firmowy" znak - wodne znaki przedstawiające m.in. kotwicę i serce, na którym był napis "Koi rany" (gra słów, że niby nadzieja koi rany na sercu). Wodny znak z sercem przedstawiano na produkcji z pocz. XIX w. zaś wcześniejsze wodne znaki były inne. Trzeba dodać, że każda fabryka papieru niegdyś miała tylko dla niej charakterystyczne wodne znaki, właśnie dzięki nim w dobie obecnej z łatwością możemy określić skąd pochodzi trzymany w ręku skrawek papieru. Kojrańską papiernię od początków XVIII wieku dzierżawiła rodzina Obrockich. Ród Obrockich przybył ze Smoleńska, tam zresztą także produkowali papier i prawie sto lat w Kojranach zajmowali się rodzinnym fachem. Praca w papierni na ogół szła tylko jesienią i zimą, zaś resztę roku pracowano na roli. Przy produkcji papieru pracowało 5-8 robotników. W XIX wieku kojrańska papiernia już nie mogła konkurować z nowoczesnymi, posiadającymi nowoczesne ulepszone urządzenia fabryczkami papieru i wyrabiała już tylko tekturę i bibułę. Działała do 1871 roku, kiedy to nowy dziedzic Kojran hrabia Tyszkiewicz z papierni zrobił fabrykę gwoździ drutowych, poruszaną siłą wody i pary. Produkcję byłej kojrańskiej papierni w dobie obecnej możemy znaleźć w archiwach Litwy i kilku sąsiednich państw. Kojrany Łopacińskich W 1764 roku majątek Kojrany przeszedł do rąk magnackiej rodziny Łopacińskich i w ciągłym władaniu tego rodu pozostał przez 106 lat. W 1765 roku powstał kolejny inwentarz Kojran, podający o wiele więcej szczegółów niż ten z 1730 roku. Kojrański dwór przedstawiał się następująco: (...) "z przyjazdu od Wilna przez bramę, w której wrota podwójne z tarcic robione na biegunach, na dziedzińcu, parkanem nowym z bierwion orzuconym, po prawej ręce pałac stoi nowowystawiony. Gontami dachem łamanym okryty z ośmiu blaszanymi zielono malowanymi karczochami i z czterema w tym dachu oknami z ramami bez szkła, do którego pałacu wchodząc ganek gzymsowy z brusów na sześć stopniów klamrami żelaznymi związany, tarcicami stolarskiej roboty wymoszczony (...) pod pałacem sklepów murowanych dwa (...). Opposite pałacu skarbiec na jedne piętro na podmurowaniu nowy z galerią, pokryty gontami łamanym dachem z gzymsami (...) od skarbcu w prawo oficyna dranicami gładko kryta na podmurowaniu z kominem na dach wyprowadzonym (...) obora w kwadrat niedawno wystawiona, słomą pod łopatę kryta od dziedzińca, ma w sobie stajenek cztery". Obok dworu były stawy połączone kanałami "zarybione są karpiami dużymi, karasiami i linami". Niedaleko dworu był browar - "za mostkiem z poręczami browar stary do przesypania, dranicami kryty, do którego z kanałów sama woda rynami płynie (...) we środku łaźnia, pośrodku browaru horny na kotły i studnia". Produkcję browaru sprzedawano w dworskiej karczmie dzierżawionej przez Żyda Lejbę Mojżeszowicza - "na gościńcu wileńskim karczma zwana Żwezdzyka, nowa dranicami kryta, wjezdna, do stodoły po obydwóch końcach wrota duże na biegunach żelaznych, obok browar maleńki". Niedaleko dworu była cegielna, a obok niej "szopa słomą kryta, a nad piecem dranicami kryta, druga zaś stodoła nienakryta. Piec nowy z cegieł murowany do palenia dachówki i cegły". Na rzeczce Werżówce był młyn "dranicami kryty na jedne koło", a położony był przy gościńcu wileńskim, zaś przy tejże rzeczce jednak wyżej, przy wsi Werżowo działała wyżej opisana papiernia. W granicach majątku Kojrany było kilka niedużych jezior, w większości położonych na północnym krańcu majętności, są to Skarbiel, Balsis, Jodź, Topiele, Karasiewo i Aszewinis. Niedaleko dworu było jezioro Żwezdzyka, które obecnie jest zarastającym bagnem z niewielką powierzchnią otwartej wody.
W pierwszej połowie XIX wieku, przez prawie trzydzieści lat, Kojrany miały także pewne znaczenie w życiu społecznym wileńskiej inteligencji. W owym okresie majątek należał do Józefa i Doroty z Morykonich Łopacińskich. Kojrany zasłynęły z tego, że w owe czasy działał tu jeden z pierwszych ośrodków kultury teatralnej ówczesnego Wilna. Zwłaszcza Dorota Łopacińska była wielką amatorką teatru i przez kilka dziesięcioleci w Kojranach organizowała występy amatorskiego teatrzyku, zorganizowanego przez nią samą, w którym podobno wystawiono wszystkie komedie Aleksandra Fredry. Kojrany słynęły w okolicy z doskonałych zabaw i orkiestry. Zwłaszcza w porze letniej gromadziło się tu liczne grono najwybitniejszych osobistości wileńskiej "śmietanki", niejednokrotnie bywał tu Tomasz Zan i Antoni Edward Odyniec. Kilka wzmianek o ówczesnych Kojranach i ich właścicielach znajdziemy we wspomnieniach Gabrieli z Günterów Puzyniny z lat 1815 - 1843. Więc czytamy: "Kojrany o dziesięć wiorst od Wilna w położeniu zupełnie sielskim, wśród gajów, ozdobione ogrodami, wodotryskiem, nie miały innego mieszkania jak kilka niskich, skleconych z sobą domków, które za wejściem otaczały gościa czarem gustu i elegancji. Tańcowano w sali niskiej, której były gotycko malowane ściany (...) Przechodziło się z pokoju do pokoju wzdłuż, wszerz, wyżej, niżej, śród kwiatów, portier, zwierciadeł, galeriami, korytarzami etc. (...) Teatrzyk postawiony w ogrodzie z kompletem dekoracji, budką i stalami na orkiestrę domową, z foyer, był dziełem pana Ignacego (Ignacego Łopacińskiego, syna Józefa i Doroty Łopacińskich - przyp. aut.)". Gabriela Puzynina opisała także wygląd gospodarzy Kojran - "on (Józef Łopaciński) nadzwyczaj słusznej urody, szczupły, łysy, z potężnym nosem i spiczastą trochę zakrzywioną brodą, poważny i łagodny. Ona (Dorota Łopacińska) niskiej urody, przysadzista, napięta, ospowata, a wesoła, tak wesoła, że z życia swego drugim i sobie czyniła nieustający karnawał, a strojna!... jak nikt w owych czasach nie stroił się w Wilnie. Był to żurnal mód chodzący, a wychodzący nie co tydzień, ale każdego dnia, bo w tym samym toczku i sukni nie widziano ją prawie nigdy dwa razy". Jeszcze dodam, że Dorotę Łopacińską w owe czasy żartobliwie nazywano "filarem wileńskich salonów", gdyż była osobą o naprawdę nietuzinkowych umiejętnościach organizowania rozrywek i różnych przedsięwzięć kulturalnych. W I połowie XIX wieku w Kojranach zaszły spore zmiany. Właśnie w tym okresie powstał piękny park krajobrazowy, powstał rozbudowany system stawów ze sztucznymi wyspami, przed pałacem urządzono sztuczny basen z fontanką. Jako ciekawostkę dodam, że nieduży basen był także wewnątrz pałacu, w specjalnie oszklonym pomieszczeniu. Wielki pożar w końcu XVIII wieku strawił większą część starych zabudowań. Sam pałac był zbudowany na początku XIX wieku. Była to klasyczna drewniana rezydencja szlachecka, podobno modrzewiona. Pałac odznaczał się dość bogatym wystrojem wnętrz, była tu solidna biblioteka (księgozbiór liczył kilkanaście tysięcy wydawnictw, najstarsze okazy pochodziły nawet z XVII wieku), arsenał, pokój chiński, w sumie 7 pięknie urządzonych pomieszczeń. W połowie XIX wieku oprócz pałacu, do zespołu architektonicznego wchodziły dwie drewniane oficyny, letnia kuchnia, domek ogrodnika. Przy drodze do Wilna stała duża wjezdna karczma, w której można było wypić i przekąsić, odpocząć, a także rozegrać partyjkę biliardu. Następca Józefa i Doroty Łopacińskich, syn Ignacy, nie władał Kojranami zbyt długo i był ostatnim właścicielem majątku z rodu Łopacińskich. Ignacy Łopaciński był aktywnym uczestnikiem powstania styczniowego 1863 roku, zajmował wysokie stanowisko w utworzonym przez powstańców rządzie tymczasowym. Po upadku powstania, Łopacińskiemu udało się uniknąć jakiejś poważniejszej kary, chociaż musiałby co najmniej być zesłany na Sybir. Rząd rosyjski jednak go zmusił posprzedawać swe rodzinne majątki położone w liteskich guberniach. Były powstaniec wykonał to polecenie, sprzedał także i Kojrany, sam zaś przeniósł się do dawnego majątku rodu Łopacińskich Sarii, położonego w dawnym powiecie połockim. W 1870 roku Kojrany nabył Józef hr. Tyszkiewicz (właściciel Landwarowa, Kretyngi i Połągi). Nabyta majętność była w dużym stopniu okrojona i nieporównanie mniejsza od tej z początków XIX wieku. Skutkiem reformy 1861 roku (zniesienie pańszczyzny) od Kojran odeszło 650 dziesięcin ziemi uprawnej i oddane zostało dla włościan od dawna tam osiadłych jako nadziały chłopskie. Jakichś poważniejszych zmian Tyszkiewicz nie wprowadził, jedynie zamiast papieru uruchomił produkcję gwoździ, o czym już pisałem wyżej. W dwudziestym wieku Na początku XX wieku Kojrany były własnością Antoniego hr. Tyszkiewicza (1868 - 1919). Przed I wojną światową Kojrany zmieniły właściciela - teraz należały do kupca Stołypina. W czasie działań I wojny światowej zespół pałacowy w Kojranach mocno ucierpiał - drewniany pałac spłonął i został do fundamentów rozebrany przez chłopów, oficyny i niektóre budynki gospodarcze uległy całkowitemu zniszczeniu, nikt nie troszczył się o park. Kojrański majątek po wojnie przeszedł na własność skarbu nowo powstałego państwa polskiego, na jego terenie pracowało aż 153 drobnych dzierżawców, z których 12 mieszkało w ocalałym budynku dawnego folwarku. Ze wszystkich dworskich budowli najlepiej przetrwała duża murowana stajnia, którą w latach trzydziestych przystosowano na budynek mieszkalny. Otóż około 1932 roku z inicjatywy dyrektora Państwowego Szpitala Psychiatrycznego w Wilnie, profesora Maksymiliana Rose w Kojranach urządzono Kolonię Rolniczą dla nieuleczalnie umysłowo - chorych. W tym zakładzie psychiatrycznym, według ówczesnej postępowej myśli naukowej, za pomocą nieskomplikowanej pracy rolniczej i rzemiosła oraz zdrowego wiejskiego środowiska, próbowano asymilować i bezboleśnie wprowadzić do życia stałych pacjentów z kliniki na ulicy Letniej. Była dworska stajnia, po przeprowadzonej rekonstrukcji stała się domem mieszkalnym dla przyszłych mieszkańców Kolonii. Uroczyste wyświęcenie budynku odbyło się 28 września 1934 roku, a 1 października zakład psychiatryczny w Kojranach rozpoczął działalność. O działalności i codzienności Kolonii przeczytamy w dzienniku "Słowo" wydawanym w Wilnie w okresie międzywojennym - "Stajnia, gdy została przeznaczona na budynek mieszkalny przyszłych rolników z Kliniki Psychiatrycznej, pod umiejętnym kierownictwem niezmordowanego prof. Rose, przeobraziła się w piękny parterowy z nadbudówkami prawie - pałacyk, jasny, niezwykle pogodny, doskonale urządzony. Obliczony na 80 osób (w równej połowie mężczyzn i kobiet) budynek zawiera prócz sal sypialnych, dwie świetlice, łazienki, ustępy, pokoje dla chorych i personelu. Do Kojran będą skierowani spokojniejsi chorzy, którzy znajdą zatrudnienie podług zdolności. Majątek jest znaczny: ma 450 hektarów ziemi, z czego 300 ha ziemi ornej. Projektowane jest uruchomienie różnych warsztatów rzemieślniczych, założenie pasieki. Jest to pierwsza na tak wielką skalę Kolonia Rolnicza dla nieuleczalnych umysłowo - chorych (...). Na zielonej łączce pracują chorzy, osuszają staw rybny pod okiem pielęgniarzy. Niektórzy z chorych leżą na słońcu i opalają się, inni stoją nieruchomo tępo wpatrzeni w jeden punkt, to najciężej chorzy, którzy pracować nie mogą (...). Gong wzywa na obiad. Już w kuchni schludnie ubrane dziewczęta, także chore, ukończyły swą pracę przy rondlach. Usmażyły smaczne kotlety cielęce z fasolą, przygotowały chłodnik. Chorzy zbierają się dokoła długiego stołu, przy jednym siedzą mężczyźni, przy drugim kobiety. Z pola wracają chorzy, którzy pracują jako fornale, są opaleni i radośni (...). Lekarze są przywiązani do swego zajęcia, znają wszystkich chorych po imieniu, rozmawiają z nimi przyjaźnie. Doktor Paradowski ze słuszną dumą pokazuje Kojrany, on je wspólnie z chorymi doprowadził do porządku, osuszył błoto, uporządkował taras przed budynkiem kuchennym". W czasie ostatniej wojny Kojrany poważniej nie ucierpiały. Po wojnie budynki dworskie nadal były zamieszkiwane przez umysłowo chorych pacjentów, tyle, że nikt z nimi "nie bawił się" w rolnictwo. Terytorium ogrodzono, chorych ubrano w pasiaste uniformy i powstał zwykły zamknięty i strzeżony szpital psychoneurologiczny. Tak było do 1974 roku, kiedy to szpital wraz z administracją i pacjentami przeniesiono do Nowej Wilejki, a poszpitalne zabytkowe budynki z przyległym terytorium przekazano dla Uniwersytetu Wileńskiego. Z czasem założono tu park botaniczny, który istnieje dotychczas. Kończąc opis z dziejów Kojran, w kilku słowach chcę poruszyć temat powiązany z nie tak dawną historią wzgórz, zwących się Auksztagiery, położonych tuż obok wyżej opisanej miejscowości. Auksztagiery W kierunku zachodnim od Kojran ciągnie się kilkukilometrowy, dość wysoki grzbiet polodowcowy, porosły sosnowym lasem. Z obu stron otoczony dolinami także pokrytymi lasem. To wzgórze nazywa się Auksztagiery. Jest to nazwa litewska, w tłumaczeniu znacząca "wysoki bór" (lit. "aukđtas" - wysoki; "giria" - puszcza, bór). Wzgórze jak wzgórze, takich dookoła Wilna jest dużo - powie czytelnik. A jednak wzgórza Auksztagiery nie są takie zwykłe, gdyż w okresie międzywojennym związane były z ... lotnictwem, dokładniej - ze sportem szybowcowym. W międzywojennym Wilnie, lotnictwo, które było wówczas w stadium rozwoju, cieszyło się wielkim zainteresowaniem ludności, poświęcało się mu dużo uwagi na łamach ówczesnej prasy. W 1934 roku wileńskie "Słowo" o szybowisku w Auksztagierach pisało: "Przed kilku jeszcze laty Wilno chociaż dokoła posiada wiele wzniesień i pagórków, nie posiadało ani jednego terenu przystosowanego do ćwiczeń szybowcowych, obecnie już są dwa szybowiska. Jedno powstało w miejscowości Grzegorzewo pod Landwarowem, ostatnio zaś, staraniem przed rokiem zorganizowanego Kolejowego Koła Szybowcowego, uruchomione zostało drugie szybowisko, również w okolicach Wilna, na wzgórzach Auksztagiery. Auksztagiery, jak już zaznaczyłem, są wzgórzami położonymi na tak zwanych terenach ćwiczebnych saperskich, przeznaczonych do prac lądowych w szkoleniu roczników saperskich w miejscowości podwileńskiej. Lotnisko jest tak szczęśliwie obrane, że w wypadku, gdy wiatr nie jest pomyślny z jednej strony zbocza, loty mogą się odbywać w odwrotnym kierunku. Jedno zbocze startowe posiada około 40 metrów wysokości, drugie zaś około 60 metrów. Prace ćwiczebne trwają już na lotnisku drugi miesiąc i posunęły się tak dalece, iż wkrótce ma nastąpić pierwsza emisja pilotów szybowcowych, w tej chwili szkolenie przechodzi 15 kandydatów na pilotów, w tym jedna kobieta (...). Zajęcia ćwiczebne odbywają się za pomocą aparatów ćwiczebnych typu "Wrona", w liczbie dwu. Nadmienić wypada i z uznaniem podkreślić, że oba szybowce wykonane są u nas, to znaczy na naszym terenie, bo w Lidzie. Są to szkolne szybowce prostej konstrukcji, przez to łatwe do wykonania nawet w stosunkowo prymitywnych warunkach. Wprawdzie są one mniej dynamiczne, to znaczy stawiają większy opór powietrza, co ma ten skutek, że w powietrzu trudniej utrzymać się przez czas dłuższy. Przeciętna długość lotu wynosi około minuty. Za czas trwania ćwiczeń dokonano już około 1000 lotów, co jest, jak wiadomo, liczbą wcale pokaźną, zważywszy, że po ukończeniu każdego lotu szybowiec przy pomocy koni musi być z powrotem wciągnięty na górę, co zajmuje sporo czasu". Po podwileńskim szybowisku w Auksztagierach nie pozostało żadnych śladów, jednak ono nadal żyje na kartach przedwojennej prasy i w pamięci już nielicznych ludzi.
Źródła i literatura 1. LVIA (Państwowe Archiwum Historyczne w Wilnie) - zesp. 381, inw. 17; vol. 4575, 4598, 6807; zesp. 381, inw. 24, vol. 15441, 15533, 15537; zesp. 525, inw. 13, vol. 1331; zesp. 604, inw. 1, vol. 10491; zesp. 604, inw. 4, vol. 2003; zesp. 694, inw. 3, vol. 69; zesp. 1282, inw. 1, vo. 3373, 8753; S.A. (Dawne alta) - 50 (s. 1552); 5125 (s. 420) 2. MAB (Biblioteka Litewskiej Akademii nauk. Dział rękopisów) - zesp. 43 - vol. 9550, 9551, 9552. 3. "Nowy pilot lotnictwa szybowcowego w Wilnie" // Słowo, 1934, 29 lipca; 5. Laucevičius E. Popierius Lietuvoje XV - XVIII a., t. 1-2 V., 1967; 6. Puzynina G. W Wilnie i w dworach litewskich (1815 - 43) - Chatomów, 1988; 7. Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich (red. B. Chlebowski) - hasło "Koyrany". Na zdjęciach: byłe dworskie stajnie. Fot. Autor, Budynek byłego młyna parowego. Fot. Autor, Niektóre przykłady "firmowych" znaków wodnych umieszczanych na produkcji kojrańskiej papierni., HerbŁopacińskich "Lubicz". NG 6 (545) |